just want to stay with you__kotori

Temat: Dysortografia a nauczanie języka polskiego - gimnazjum
Witam serdecznie

Interesuje mnie opinia nauczycieli polonistów, na wyżej wymieniony temat.
Czyli jak radzicie sobie z "uczniami dysortograficznymi" prowadząc zajęcia języka polskiego.
Czy stwarzacie im możliwość przezwyciężania tej dysfunkcji?, jak to odnosi się do planu wynikowego?
Jak to jest z zajęciami pozalekcyjnymi?

Pytania te nurtują mnie od chwili, w której postanowiłam napisać pracę na ten właśnie temat. Nie jestem pewna czy 100% uczniów posiadających dokument stwierdzający tę dysfunkcję, na prawdę jest jej "nosicielem". Jestem przekonana, że poradnie specjalizujące się w pomocy dla takich uczniów, nie są w stanie i nawet nie próbują indywidualnie podejść do ucznia z takim problemem, jakim jest dysortografia. Z drugiej strony nie twierdzę, że to dotyczy wszystkich poradni i pedagogów.

Wracając do pytań wcześniejszych, proszę o wyrażanie swych opinii i doświadczeń zawodowych.
Bardzo dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam.
Źródło: 45minut.pl/forum/viewtopic.php?t=3838



Temat: pomogę, doradzę,
Justynko, nie obraź się, ale jestem tego samego zdania co Hania. Bartek nie jest dyslektykiem, ma dysortografię i dysgrafię. Podobnie jak Hania sama zwróciłam na to uwagę bo nauczyciele nie widzieli problemu. Sama też miałam i mam ogromne problemy z ortografią i wiem, że nie wynika to z mojej niewiedzy.Zaprzyjaźniłam sie ze słownikiem ortograficznym i jakoś sobie radzę, ale pamietam, że jako dziecku było mi bardzi ciężko.
Piszesz, że dzieci masowo przynoszą zaświadczenia o dysleksji przed egzaminami, aby mieć dodatkowe punkty( dzieci nie mają dodatkowych punktów tylko 1/2 godz. więcej na pisanie testu i nie maja obniżanej oceny za blędy). A przecież to Wy, pedagodzy i psycholodzy wydajecie takie opinie na podstawie specjalnych badań. Czy sugerujesz, że taką opinię można sobie załatwić ?
Pozdrawiam
Małgosia
Źródło: uronef.pl/Forum/viewtopic.php?t=1270


Temat: Coraz więcej dyslektyków w szkołach
Wzrasta liczba opinii uprawniających do łagodniejszego traktowania uczniów w trakcie egzaminów, wydawanych przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne.
Uczeń z dysleksją ma więcej czasu na rozwiązanie testów na sprawdzianie podsumowującym w szkole podstawowej, egzaminie gimnazjalnym oraz na maturze. Komisja egzaminacyjna oceni je łagodniej lub w ogóle nie weźmie pod uwagę popełnionych przez niego błędów. Jeśli cierpi na dysortografię, nie wypunktuje wpadek ortograficznych, zaś łagodniej oceni zadanie matematyczne rozwiązane przez ucznia z dyskalkulią. Pozwoli również na pisanie wypracowania przy komputerze, jeśli poradnia psychologiczno-pedagogiczna wydała opinię o dysgrafii (kłopoty z pisaniem).

W ostatnim czasie do śląskich poradni zgłasza się coraz więcej dzieci. - Nie wszystkie cierpią na dysleksję, czyli zespół zaburzeń związanych z uczeniem się. Kłopoty niektórych są związane z nieumiejętnym sposobem nauczania w szkole - mówi dr Iwona Sosnowska-Wieczorek, dyrektorka Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.

Pracownicy poradni tłumaczą, że wzrost liczby uczniów z dysleksją jest spowodowany lepszą diagnostyką oraz większą świadomością rodziców, którzy już nie boją się wizyt w takich poradniach. Jest jednak druga strona medalu. Rodzice często nie potrafią się pogodzić z diagnozą, z której wynika, że syn lub córka nie mają zwyczajnie chęci do nauki. - Niektórzy uważają, że lepsza dla dziecka etykieta dyslektyka niż lenia - mówi Danuta Kozak, wicedyrektorka poradni w Tychach.

Dyrektorzy szkół twierdzą, że nie wolno im podważać opinii wystawianych przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne. - Sama jednak widzę, jak na egzaminach dziecko, które cierpi na jakąś dysfunkcję, w ogóle nie korzysta z dodatkowego czasu, bo nie jest w stanie wysiedzieć. Wychodzi czasem wcześniej niż pozostali - mówi Joanna Zabłocka, dyrektorka Gimnazjum nr 2 w Chorzowie.

źródło
Źródło: forum.chorzow.slask.pl/viewtopic.php?t=1430


Temat: Dysleksja

chyba mam tą dyslekcje rozwojową
Dysleksja to specyficzna trudność w uczeniu się pisania i czytania, które nie wynikają z obniżenia sprawności intelektualnej, z wad wzroku czy słuchu ani z zaniedbania. Objawia się trudnościami w nauce czytania i pisania u dzieci, które nie powinny mieć z taką nauką problemów - są normalnie rozwinięte intelektualnie, nie mają żadnych poważnych wad wzroku i słuchu ani schorzeń neurologicznych, są otoczone w szkole prawidłową opieką dydaktyczną i nie są zaniedbane środowiskowo. Dysleksja występuje w różnym nasileniu u kilku-kilkunastu procent populacji.

Dysleksja rozwojowa występuje w trzech formach:
- dysleksja - trudności w czytaniu,
- dysortografia - trudność w opanowaniu poprawnej pisowni, w tym błędy ortograficzne,
- dysgrafia - brzydkie pismo, tzw. bazgroły.
Przyczyny dysleksji nie zostały do tej pory dokładnie poznane, choć wykryto i opisano liczne cechy różniące dyslektyków od nie-dyslektyków, takie jak inny rozkład aktywności części mózgu w czasie wykonywania prostych zadań językowych. Jest to potwierdzeniem, że dysleksja to zjawisko o podłożu biologicznym. Istnieją wyniki badań sugerujące, że dysleksja może obecnie występować częściej niż w przeszłości, w związku ze zmianą diety przeciętnego dziecka.


Diagnoza dysleksji

Objawy sugerujące dysleksję można wykryć już u przedszkolaków, jednak rzetelną diagnozę można postawić dopiero po 10 roku życia.

Pierwsze symptomy powinny zostać wychwycone przez nauczycieli w przedszkolu lub w zerówce. W drugim semestrze klasy zerowej można już dość jednoznacznie zakwalifikować dziecko do tak zwanej grupy ryzyka dysleksji. Powinien to zrobić nauczyciel, terapeuta, pedagog lub logopeda w szkole (lub przedszkolu). Im wcześniej dysleksja zostanie wykryta i zdiagnozowana, tym łatwiej jest jej przeciwdziałać. Optymalny dla dzieci wariant to wykrycie u nich ryzyka dysleksji jeszcze w przedszkolu (a najpóźniej w klasie zerowej) i skierowanie ich na dodatkowe zajęcia korekcyjno-kompensacyjne.
Nawet nie będąc fachowcem można sprawdzić, czy dziecko wykazuje symptomy dysleksji. Proszę jednak pamiętać, że pojedyncze objawy nie muszą o niczym świadczyć i że im dziecko jest młodsze, tym więcej objawów ma prawo występować w sposób naturalny. U czterolatka rysowanie lustrzanych odbić liter jest praktycznie normą, dopiero u siedmiolatka powinno poważnie niepokoić.

W wieku szkolnym, kiedy dziecko oprócz czytania rozpoczyna naukę pisania, zaczynają pojawiać się problemy z poprawnym, czytelnym pismem. Dziecko dyslektyczne albo nadal nie umie czytać albo pozostaje na etapie czytania elementarnego, co będzie przyczyną kłopotów nie tylko z językiem polskim. Narzędziem uczenia się innych przedmiotów musi być czytanie. Trudności pojawią się wszędzie tam, gdzie materiał nauczania odwołuje się do percepcji wzrokowej, wzrokowo - przestrzennej i koordynacji wzrokowo - ruchowej, ponieważ pisząc wykonujemy ruch, czytając wykorzystujemy wzrok. Dzieci z zaburzeniami funkcji słuchowych niewiele uczą się ze słuchu na lekcji. Mają trudności z zapamiętywaniem tabliczki mnożenia, dat, chronologii, dlatego ich niepowodzenia rozszerzają się w starszych klasach na inne przedmioty jak: matematyka, historia, biologia, muzyka, nauka języków obcych. Trudność dzieciom dyslektycznym sprawia przepisywanie informacji z tablicy czy książki, jak również zapisywanie tekstu dyktowanego. Są to charakterystyczne objawy zaburzeń funkcji wzrokowych. Mylą litery o podobnym kształcie: m - n, l - t - ł, o - a, u - y, n - r, k - h, p - b - d - g. Ze względu na słabą pamięć wzrokową dzieci takie mają trudność z przypomnieniem sobie liter rzadziej występujących np.: Ł, F, H, G. Objawami zaburzeń ruchowych u dzieci w wieku szkolnym są trudności w rysowaniu i pisaniu. Rysują niechętnie i brzydko, piszą powoli, nie nadążają za klasą, pismo mają brzydkie, niekształtne litery, zeszyty mają nieestetyczne z "oślimi uszami". Dzieci z dysgrafią otrzymują za prace pisemne obniżone oceny za brzydkie pismo, niekiedy nawet prace są dyskwalifikowane za to, że są nieczytelne.

Jeżeli nauczyciel skarży się, że dziecko nie chce czytać, ma trudności z pisaniem lub pisze "jak kura pazurem", nie należy czekać aż znienawidzi szkołę. Trzeba sprawdzić czy przyczyną kłopotów nie jest dysleksja. Dzieci ryzyka dysleksji powinno się traktować jak owoce, które dojrzewają nieco wolniej. Rodzice pierwsi powinni dostrzec objawy ryzyka dysleksji. Dzieckiem ryzyka dyslektycznego jest każde dziecko pochodzące z nieprawidłowej ciąży, porodu oraz z rodziny gdzie występują przypadki leworęczności i dysleksji rozwojowej.

Dzieci, u których utrzymują się objawy dysleksji, powinny zostać skierowane na badania do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Należy jednoznacznie zdiagnozować dysleksję i może być wystawiona opinia o dostosowaniu warunków egzaminacyjnych do dysfunkcji ucznia (słynne "zaświadczenie").

Po konsultacji z nauczycielem trzeba pójść z dzieckiem do poradni dyslektycznej. Nie ma się czego wstydzić, dysleksja nie jest chorobą. Trzeba chcieć pomóc dziecku.
Rodzice muszą zrozumieć, że dysleksja rozwojowa nie jest wynikiem wolniejszego rozwoju umysłowego czy braku inteligencji. W poradni dyslektycznej stwierdzenie ucznia dysleksji rozwojowej poprzedza kilkugodzinne badanie. Jeśli specjaliści zdiagnozują dysleksję, wydadzą opinię. Teraz na pewno wiadomo - konieczna będzie długoletnia, systematyczna praca z uczniem. Nie tylko w poradni i w szkole - przede wszystkim w domu.

Jeżeli obserwujecie u swojego dziecka niepokojące objawy i uważacie, że mają one związek z dysleksją, a szkoła nie reaguje, możecie sami udać się z dzieckiem do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Nie jest w tym celu potrzebne żadne skierowanie.

Byliśmy niedawno u nas w takiej poradni, gdzie moja córka została poddana testom psychologicznym, jednak o przebadaniu dzieciaka pod kątem dysleksji nawet nie wspomniano. Tak więc pozostaje nam udać się ponownie do tej"niekompetentnej" poradni.
Źródło: marfanforum.pl/viewtopic.php?t=838


Temat: Koniec mitów o dysleksji
Dysleksję albo się ignoruje albo nagminnie traktuje jako "papier gwarantujący uczniowi uprzywilejowaną pozycję". Nauczycielom i rodzicom wciąż brak rzetelnej wiedzy na temat tej przypadłości - obrosła mitami, stereotypami i uprzedzeniami, z drugiej strony często nadużywa się tego terminu i wyjaśnia nim wszelkie problemy w nauce. Czas z tym skończyć!

Dysleksja zaczyna się objawiać, zanim jeszcze dziecko pozna litery. Warto wiedzieć o niej jak najwięcej, żeby odpowiednio wcześnie rozpoznać ryzyko dysleksji. Dysleksja to nie choroba czy kalectwo. Specjaliści wyróżniają różne formy dysleksji rozwojowej.

Dysleksja to specyficzne trudności w uczeniu się m.in. pisania, czytania, liczenia. Trudności te wynikają z pewnych zakłóceń w rozwoju dziecka w obszarach takich jak: mowa, spostrzeganie, pamięć (słuchowa i wzrokowa), ruch czy koncentracja.

Dysleksja rozwojowa nie jest spowodowana wolniejszym rozwojem umysłowym. Bardzo często dyslektykami są dzieci o przeciętnym i ponadprzeciętnym rozwoju umysłowym, osiągają także świetne wyniki w testach inteligencji. Nieczytelne pismo oraz dukanie czytanek nie musi oznaczać, że dziecku się nie chce.

Wyróżniamy cztery formy dysleksji rozwojowej:
- dysleksja: trudności w czytaniu, dzieci z dysleksją czytają zwykle wolniej,
- dysortografia: trudności w opanowaniu poprawnej pisowni (w tym popełnianie błędów ortograficznych),
- dysgrafia: trudności w opanowaniu czytelnego pisania („bazgranie jak kura pazurem”),
- dyskalkulia: trudności w uczeniu się matematyki.

Objawy sugerujące dysleksję można wykryć już u maluchów. Jednak rzetelną diagnozę można postawić dopiero po 10 roku życia. Symptomy, które mogą świadczyć o przyszłych trudnościach to:
- niechęć do raczkowania,
- problemy z utrzymaniem równowagi na siedząco i stojąco,
- obniżone napięcie mięśniowe (dziecko słabo chwyta przedmioty, nie radzi sobie z układaniem klocków),
- późniejsze od równolatków rozpoczęcie chodzenia,
- trudności z jedzeniem łyżką,
- niechęć do rysowania.
- późniejsze rozpoczęcie mowy, a w wieku ok. 3 lat porozumiewanie się za pomocą pojedynczych wyrazów i bardzo prostych zdań (zamiast złożonych)
- w "zerówce" dziecko zapomina, jak wyglądają litery, nie potrafi rozłożyć słów na głoski i złożyć ich w słowo

Spotykam się z tym, że rodzice lekceważą wczesne sygnały, szczególnie, gdy mają jedno dziecko i brak im porównania. Zdarza się także, niestety, choć coraz już rzadziej, że nauczyciele w przedszkolu czy szkole także nie zauważają pewnych sygnałów. Rodzice dyslektyków mogą słyszeć od lekarzy, aby nie przejmować się trudnościami rozwojowymi, że chłopcy później zaczynają mówić, czy, że dziecko jest małe i wyrośnie. Wyrośnie na pewno, tyle że z ubranek. Gdy dziecko jest w wieku przedszkolnym i widzicie Państwo, że ma z czymś trudności, warto zasięgnąć porady psychologa i rozpocząć usprawnianie tych funkcji, które wolniej się rozwijają: wzrokowo - przestrzennych, ruchowych czy słuchowo - językowych. Od nich zależeć będzie, jak szybko dziecko nauczy się później czytać i pisać.

Zdarza się, że trudności w czytaniu i pisaniu brane za dysleksję są wynikiem szerszych problemów z nauką. Ważne, aby nie mylić ich z dysleksją ani, aby zbyt pochopnie nie stawiać diagnozy! Kłopoty z nauką nie biorą się z nikąd. Ich przyczyny możemy upatrywać w:
- niskim rozwoju umysłowym,
- wadach wzroku, słuchu (ważna jest konsultacja medyczna),
- nie dbaniu o wychowanie i naukę dziecka przez rodzinę i szkołę, które często prowadzą do podobnych objawów, ale nazywane są pseudodysleksją
- schorzenia neurologiczne (np. mózgowe porażenie dziecięce, epilepsja).

Dyslektykom powinni pomagać wykwalifikowani reedukatorzy (terapeuci pedagogiczni) z poradni psychologiczno - pedagogicznych oraz z oddziałów Polskiego Towarzystwa Dysleksji (lista oddziałów na stronie http://dysleksja.univ.gda.pl). W poradni dzieci po specjalistycznych badaniach otrzymują opinię o dysleksji. Dzięki takiej opinii można pomóc dziecku przed nieprzyjemnościami w szkole oraz liczyć na zrozumienie nauczycieli i dostosowanie nauczania. Jest to opinia o dostosowaniu warunków egzaminacyjnych do dysfunkcji ucznia.

Niestety spotykam się z tym, że rodzice załatwiają dziecku zaświadczenie, aby miało łatwiej. To ogrony błąd i przejaw skrajnej lekkomyślności. Sama opinia nie załatwi sprawy! Należy pracować z dzieckiem. Prof. Marta Bogdanowicz, psycholog i założycielka Polskiego Towarzystwa Dysleksji zawsze podkreślała, że zajęcia z reedukatorem mają sens tylko wtedy, gdy rodzice powtarzają je z dzieckiem w domu. Ważne jest, by zainteresować dziecko książką, codziennie mu czytać. Pani profesor sama ma doświadczenie wychowywania dyslektycznego dziecka. Przez całą zerówkę, a później przez cztery lata szkoły podstawowej codziennie pracowała z córką. I dzięki temu udało się pokonać dysleksję, a córka skończyła dwa fakultety.

Terapia dla dzieci dyslektycznych polega na usprawnianiu zaburzonych funkcji wzroku, słuchu i ruchu, za pomocą różnych ćwiczeń. Zajęcia z dzieckiem powinny być prowadzone do skutku - nie powinno się ich przerywać, jeśli objawy dysleksji się utrzymują. Pamiętajcie Państwo, że brak pomocy dzieciom w pierwszych klasach podstawówki spowoduje nie tylko trudności w nauce pisania czy czytania, ale także kłopoty z innymi przedmiotami. Uczniowie czują się gorsi, przeżywają pierwsze niepowodzenia szkolne, które mogą przełożyć się na utratę wiary w siebie, lęk przed szkołą. Jak pisałam w artykule "Skup się wreszcie", bardzo polecam, nie tylko uczniom z dysfunkcjami, ćwiczenia z zakresu kinezjologii edukacyjnej P. Dennisona, czyli ”gimnastyki mózgu”. Pomagają w odpowiedniej pracy mózgu i w pełnym wykorzystać jego potencjału, koordynują pracę obu półkul mózgowych, rozluźniają napięcie mięśniowe.

Terapeuci pedagogiczni polecą Państwu ćwiczenia graficzne ułatwiające pisanie liter i przygotowujące do nauki pisania, dyktanda graficzne - dobrane do indywidualnych potrzeb dziecka.

Najważniejsze: zarówno sam terapeuta jak i sam rodzic to za mało. Zadowalające wyniki w pracy z dyslektycznym dzieckiem osiągnie się w tandemie! Właściwa diagnoza i systematyczne ćwiczenia zaproponowane przez psychologa czy pedagoga są w przypadku dysleksji kluczem do sukcesu!

Autorka jest z wykształcenia psychologiem, posiada doświadczenie w diagnozowaniu i opiece psychologicznej dzieci i ich rodziców. Prowadzi grupy socjoterapeutyczne dla dzieci, warsztaty edukacyjne dla rodziców i nauczycieli, specjalizuje się w terapii uzależnień.

Źródło: onet.pl
Źródło: cafemirenium.kylos.pl/viewtopic.php?t=12441